http://szukampracy.blog.expertia.pl Szukam pracy
Praca to nie wszystko (wips autopocieszjący)
lista wpisów » 2008-10-23
- Kim jesteś? - Bezrobotnym. - Co robisz? - Szukam pracy. - Idziemy gdzieś? - Nie mam kasy.
Nie dajmy się zwariować. Praca to nie wszystko. Pozostaje jeszcze życie. Nie może się ono ograniczać do przeglądania ofert i wysyłania CV. A więc co zrobić żeby tak nie było?
1. HOBBY. Można ten przejściowy okres przeznaczyć na swoje zainteresowania. W końcu jest czas na przeczytanie książek, na które nigdy nie było czasu, naukę gotowania, na odwiedziny u rodziny, na spotkania z przyjaciółmi, może nawet na wycieczki.
2. ROZWÓJ. Można podszkalać język, zacząć się uczyć nowego. Na pewno jest czas na to, żeby przeznaczyć pół godzinny dziennie na dokształcanie się we własnym zakresie. Warto zapisać się też na jakiś kurs.
3. NAUKA. Studia podyplomowe to świetna inwestycja. Absolwenci zwykle mają jakiś tam wytyczony cel, który chcieliby osiągnąć. Można by pomóc losowi.
4. PRACA NAD SOBĄ. Każdy niemal zawsze narzekał na brak czasu związany z dbaniem o siebie, ćwiczeniami fizycznymi. Teraz jest świetny okres, aby wdrożyć w swoje życie codzienną gimnastykę w domu lub basen.
5. PRZYGOTOWANIE DO PRACY. Mając wolny czas można stworzyć wiele projektów, które będzie można wykorzystać w swojej przyszłej pracy. Tym bardziej, jeśli branża, w której chcemy pracować nie jest do końca poznana, można zgłębić jej tajniki. Biblioteki są pełne książek, a Internet zapchany artykułami.
Pojawia się jednak pewien problem. To, co najbardziej boli bezrobotnego. Kwestia finansowa. Cierpimy na ustawiczny brak kasy. My, absolwenci w większości korzystamy z łaskawej kieszeni rodziców, ale nie każdy ma tak dobrze. Tak więc nie pozostaje nic innego jak wziąć się za pracę dorywczą. Wiem, że to uwłaczające dla magistra, ale nie od razu musisz wykładać towar na półki czy siedzieć na kasie i znosić złośliwe komentarze znajomych. Zgłoś się do call center. Nikt Cię tam nie widzi, umowę podpisujesz co miesiąc, więc zawsze możesz zrezygnować. A pieniądz zawsze jakiś wpadnie. W niektórych firmach na prawdę dobrze płacą.
Z pamiętnika...
Tak na prawdę autorka tego artykułu urodziła się po to, żeby pracować zawodowo po 8 albo i nawet po 10 godzin dziennie. Żeby się rozwijać, żeby mieć satysfakcję z pracy, żeby zarabiać dobre pieniądze i żeby się spełniać. Owszem, poszłam na podyplomówkę, czytam książki, mam dorywczą pracę, zajmuję się sobą, gotuję, ale powoli zbliża się czas obrony. A jak dostanę dyplom to nie zadowolę się już kilkoma stówkami, a codzienne siedzenie w domu spowoduje w najlepszym przypadku melancholię. Nie pocieszą mnie żadne kursy i żadne pieniądze, jeśli nie będą zarobione przeze mnie.
« Absolwencie, masz przechlapane | Staż drogą do kariery czy stratą czsu? »
Autor bloga
Krótko o blogu
Zapadłam w ten stan. I w najbliższym czasie mam zamiar się z niego uwolnić. Tak więc optymistycznie rzeknę: to początek końca. Update: wytężone poszukiwanie pracy!



Dodawanie komentarza