Expertia.pl » Forum » Domowe leczenie » specyfiki domowej roboty

wróć do listy branż | wróć do listy kategorii w tej branży | wróć do listy tematów w tej kategorii

2008-07-01 12:24
jola_z
jola_z
Postów: 61
Pomoc: 19

co sądzicie o lekarstwach domowej roboty, typu jakiś syropek babci, czy coś w tym stylu? znacie w ogole jakieś przepisy? u mnie np. mój ojciec robic syrop z cebuli na przeziębienie. Sieka się cebulę, troszkę czosnku, wyciska cytrynę i dodaje trochę cukru i chyba wody, a następnie odstawia na kilka godzin aż wszystko się przegryzie...niestety nie pamiętam proporcji skladników. Troszkę się później pachnie cebulą:P ale grunt, że działa

2008-07-03 15:21
think_pink
think_pink
Postów: 26
Pomoc: 5

Pamiętam  smak syropu z cebulą do tej pory, mama mi robiła jak byłam mała. A z innych metod - moczenie nóg w gorącej wodzie z solą no i przerażające stawianie baniek. Raz mi się to zdarzyło, przerażająca sprawa.

A inne specyfiki... Nic nie przychodzi mi do głowy - moze prócz herbaty z sokiem malinowym, ale takim prawdziwym, nie kupionym w sklepie, tylko zrobionym naturalnie. Pycha, pomaga przede wszystkim na samopoczucie:)

+ - Ocena: +0

2008-07-04 09:46
Allen Iver
 Allen Iver
Postów: 94
Pomoc: 17

OOO!!

Moja babunia ma super metodę na przeziębienie - a właściwie nie tyle "na" co "przeciw" przeziębieniu.

Spirytus + cebula + Czosnek = taka bania.

Pamiętam jak byłem mały u babci podczas ferii to właśnie tak zaczynał sie dzień.

Śniadanko + herbatka + napój babuni (100ml) i później ludzie się dziwili jak w krótkich spodenkach latałem po śniegu i chory nie byłem - naprawdę działa. Chociaż tak jak teraz o tym myślę.... to może raczej jako panaceum.

Poza Tym gdy swego czasu byłem w wojsku to wstrzykiwali nam "nie mam pojęcia co", ale fakt faktem że żadna choroba mnie nie dopadła, podczas trwania służby....

+ - Ocena: +0

2008-07-07 09:03
jola_z
jola_z
Postów: 61
Pomoc: 19

hehe...ciekawe co to było

+ - Ocena: +0

2008-07-08 15:52
girlanda_parrot
girlanda_parrot
Postów: 50
Pomoc: 3

Gdy jeszcze byłam pisklęciem mieszkałam w lesie. Tam moi opiekunowie zbierali lepkie końcówki sosen do misy i zasypywali je cukrem. Nie wiem na co to było ani czy skutkowało, smak jednak miało wyborny.

+ - Ocena: +0

«« | « poprzednia | 1 | 2 | 3 | następna » | »»

Dodawanie nowego posta



Proszę wpisz litery i cyfry z obrazka.
Wielkość liter ma znaczenie.